Itachi pomyślał, że coś mu się przyśniło. Gaara nagle odzyskał przytomność.
- Gdzie jest ten anioł?- zapytał żywo- ona uratowała mi życie.
Itachi stał zmieszany i nie wiedział o co mu chodzi. Nagle ktoś zapukał do drzwi... To była Hinata.
Gaara wesoło krzyknął:
- To ten anioł!
Itachi zrobił zdziwioną minę, Hinata zrobiła się cała czerwona.
- Nie sądzę żebym była aniołem- odpowiedziała nieśmiało dziewczyna.
- Ależ to Ty, przecież uratowałaś mi życie.
- Co? Nie... to nie ja. To Itachi Cię uratował. Ja tylko byłam wtedy z nim.
- Ach tak, w takim razie dziękuję Itachi - powiedział, a w głębi duszy pomyślał, że ona nadal jest dla niego jak anioł. Taka niewinna, słodka, urocza i piękna zarazem.
- Czułem, że to mój obowiązek - odpowiedział Itachi. - W każdym razie skoro wszystko z Tobą w porządku to będę się zbierał. Mam do załatwienia parę spraw. Trzymaj się Gaara, do zobaczenia Hinata - uśmiechnął się i wyszedł.
Białooka znów pomyślała o jego słowach "DO ZOBACZENIA" ciekawe co tak naprawdę miał na myśli...
- Hinata - powiedział ledwie słyszalnym głosem czerwonowłosy - czemu przyszłaś mnie odwiedzić?
Hinata zarumieniła się, po czym odpowiedziała - No wiesz... to ja i Itachi Cię znaleźliśmy, więc pomyślałam, że powinnam zobaczyć co u Ciebie... po prostu nie dałoby mi to spokoju, musiałam przyjść. Cieszę się, że już lepiej się czujesz. Pani Tsunade powiedziała, że gdyby nikt Cię nie znalazł prawdopodobnie wykrwawiłbyś się na śmierć. To była dość głęboka rana i zanim by się zasklepiła już dawno byś się wykrwawił.
- Nawet nie wiesz jaki jestem wam wdzięczny - rzekł.
- Właśnie Gaara... wiesz kto Ci to zrobił?- zapytała białooka.
- Nie pamiętam dokładnie twarzy, wiem, że to był jakiś chłopak, miał jasne włosy... a! i były one całkiem długie... Więcej nie mogę sobie przypomnieć.
Ciekawe kto to mógł być, pomyślała Hinata...
- Gaara, niestety muszę już iść. Zdrowiej szybko.
- Jeśli musisz... w takim razie odwiedź mnie jeszcze jak będziesz miała czas.
Hinata zarumieniła się i obdarzyła chłopaka szczerym i ciepłym uśmiechem, następnie wyszła. Tak naprawdę Hinata nie musiała nigdzie iść, to była wymówka. Czuła się skrępowana obecnością czerwonowłosego, dlatego nie chciała dłużej tam przebywać. W drodze do domu białooka przypadkowo spotkała się z Sakurą.
- O, cześć Hinata! Dobrze, że Cię widzę. Nasz ostatni wypad nad jezioro nie należał do udanych, więc zapraszam Cię na ognisko. Mam nadzieję, że przyjdziesz. Spotykamy się wszyscy przy głównej bramie wioski o 19.00 - rzuciła niemal jednym tchem zielonooka.
- Muszę zapytać ojca, ale myślę, że mi pozwoli, w końcu są wakacje. A kto będzie?
- Tego dowiesz się na miejscu! Niespodzianka - odpowiedziała podniecona Sakura.
- No dobrze niech to będzie niespodzianka. Więc do zobaczenia. Mam nadzieję. Dziękuję za zaproszenia.
Hinata uśmiechnęła się.
- Aaa właśnie! O jedzenie i picie nie musisz się martwić, wszystkim zajmie się Naruto.
Naruto-kun... pomyślała Hinata... on też będzie... Może wreszcie spojrzy na mnie inaczej...
- Dobrze - uśmiechnęła się białooka
- Do zobaczenia Hinata, tylko się nie spóźnij!
- Postaram się.
Każda z dziewczyn poszła w swoją staronę. Gdy Hinata była już w swoim pokoju zegar wskazywał godzinę 17.00. Ojej już tylko dwie godziny- pomyślała Hinata. Nagle zrobiła zszokowaną minę jakby coś sobie przypomniała. - Przecież zapomniałam zapytać ojca o pozwolenie! Biegiem wyskoczyła ze swojego pokoju i popędziła do ojca. Hinata dotarła do gabinetu swego ojca i z lekką zadyszką w głosie zapytała:
- Tatusiu! Dzisiaj Sakura urządza ognisko. Zaprosiła mnie i przyszłam się zapytać czy mogę iść. - zrobiła skruszona, słodką minkę.
- Hmm... Pod warunkiem, że wrócisz najpóźniej o 2 w nocy i nie będziesz piła alkoholu - oznajmił.
- Jasna sprawa - rzuciła wesoło dziewczyna po czym wybiegła przygotowywać się na ognisko. Ojciec uśmiechnął się do niej ciepło.
***
- O nie! Za dziesięć minut 19, a ja jeszcze nie wyszłam z domu! - krzyknęła Hinata, po czym biegiem rzuciła się do wyjścia. Wybiegając z bramy nie patrzyła pod nogi i uderzyła w coś twardego... To był Sasuke Uchiha. Przewrócili się oboje na ziemię. Pierś Hinaty delikatnie uciskała twarz młodego Uchihy. Zawstydzona dziewczyna w mgnieniu oka wstała. Chłopak też się zaczerwienił i zapytał:
- Hinata, nic Ci nie jest? Powinnaś być bardziej ostrożna.
- Przepraszam.... - rzuciła szybko i nieśmiale - nic mi ni jest.
Oboje stali chwilę zmieszani i nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Wtem Itachi pojawił się nie wiadomo skąd i objął oboje ramieniem.
- To ruszamy na ognisko, w drogę!- krzyknął wesoło.
Zdziwieni, posłuchali Itachiego i razem ruszyli w drogę, dzięki czemu cała ta napięta atmosfera znikła i oboje już nie pamiętali co zaszło.
Przy głównej bramie stali już wszyscy, czekali tylko na zbliżającą się trójkę. Kiedy wszyscy byli w komplecie ruszyli w drogę. Idąc do wyznaczonego miejsca rozmawiali i śmiali się radośnie. Kiba zaczął się dziwnie zachowywać. Nie odstępował Hinaty nawet o krok. Może dlatego, że białooka wyglądała naprawdę pięknie. Założyła delikatną i skromną białą sukienkę, podkreśliła usta błyszczykiem i zaplotła włosy w warkocz na lewy bok. Każdy zauważył tą minimalną zmianę i każdemu to zmiana bardzo się podobała. Nawet Naruto to zauważył i zaczął z ciekawością przyglądać się dziewczynie.
***
Po 25 minutach doszli ma miejsce. Wszystko było gotowe: ławeczki, stolik, drewno. Wystarczyło tylko rozpalić ognisko, ale była jeszcze wczesna pora (19:27) i nie było jeszcze ciemno, więc postanowili trochę poczekać i zajęli się pogaduchami Kiba dosiadł się do Hinaty, Naruto do Sakury, Ino do Saia. Choji i Shikamaru rozmawiali o jakimś ekstra samochodzie, Tenten i Neji zajęli się sobą, Shino siedział sam, a bracia Uchiha przyglądali się temu wszystkiemu z dystansu. Głównie obserwowali Hinatę, lecz udawali, że wcale nie interesują się jej osobą, zmieniając nagle kierunek wzroku, kiedy ta spojrzała się na nich.
Minęła już godzina odkąd dotarli w to miejsce, lecz nikt nie zauważył, że się ściemniło, każdy był pochłonięty w rozmowie. Nagle Shino przerwał te rozmowy:
- Myślę, że już odpowiednia pora, aby rozpalić ognisko, a dlaczego? Bo słońce zaszło już wystarczająco nisko.
Wszyscy umilkli i zaczęli patrzeć się na chłopaka, po czym Ino krzyknęła:
- Dobry pomysł! Masz rację Shino.
Bracia Uchiha zaoferowali swoją pomoc. Zawsze to oni rozpalali ogniska. Można to było nazwać swego rodzaju tradycją. Po chwili ognisko było już rozpalone. Wszyscy usiedli wokół niego i zaczęli smażyć kiełbaski. Oczywiście bez alkoholu się nie obeszło. Hinata na początku nie chciała pić, ale pod presją jaką wywierał na niej Kiba zgodziła się na jedno piwo. Minęło już pół godziny i Kiba kończył drugie piwo. Zachciało mi si siusiu, więc oddalił się, aby spokojnie oddać mocz. Itachi poszedł za nim...
- Hej Kiba... to chyba torochę niegrzeczne, zmuszać dziewczynę do picia alkoholu- powiedział.
- Może tak, może nie. Dla mnie najważniejsze są korzyści. Hinata to niezła laska... mam na nią ochotę od dłuższego czasu. A alkohol pomoże jej trochę wyluzować. Liczę na coś dzisiejszego wieczoru.... Nie dokończył... nagle poczuł silny ból i przewrócił się.
Itachi nie mogąc słuchać jego bredni, przywalił chłopakowi w twarz.
- Co Ty wyprawiasz Itachi?! - krzyknął zaskoczony Kiba.
- Zasłużyłeś na to. Zachowujesz się jak śmieć. Jak możesz tak traktować Hinatę. Ona zasługuje na kogoś znacznie lepszego niż Ty!
- Hmm... czyżbyś miał na myśli siebie? - zapytał Kiba.
- Nie twój interes. Wracam do reszty.
Itachi powoli oddalał się od Kiby, nagle odwrócił się i dodał:
- A! i trzymaj łapska z daleka od Hinaty.
Kiba nic mu nie odpowiedział. Uderzył pięścią w drzewo i poszedł w stronę ogniska. Był zaskoczony, kiedy zobaczył, że Itachi dosiadł się do Hinaty. Poczuł, że jego szansa minęła. Usiadł koło Shino, i wziął kolejne piwo, próbując zapić smutki.
***
Czas płynął nieubłaganie szybko, zapewne dlatego, że wszyscy dobrze się bawili. Tenten poszła do domu. Neji jako dżentelmen odprowadził ją. Ino z Saiem również się ulotnili, podobnie jak Shikamaru i Sakura, którzy poszli razem ze względu na to, że mieszkają blisko siebie. Hinata również musiała iść. Niestety nikt nie mógł jej odprowadzić... Bracie Uchiha gasili ognisko i sprzątali rozrzucone butelki. Naruto razem z Chojim prowadzili Kibę, gdyż ten upił się niesamowicie. Hinata pożegnała się ze wszystkimi i ruszyła w stronę domu. Szła przez las, podziwiając piękno księżyca i gwiazd. Nagle usłyszała, że ktoś za nią idzie. Przestraszyła się, nie wiedziała co zrobić. Czuła, że ta osoba się zbliża. Białooka stała jak sparaliżowana. Przemogła się i zaczęła iść szybkim krokiem... na próżno. Silnym pociągnięciem nieznajomy przewrócił Hinatę na plecy. Zaczął się do niej dobierać...
- Aaaa! Zostaw mnie. Czego chcesz? Ratuunku! Błagam, niech mi ktoś pomoże - krzyczała Białooka ze łzami w oczach. Okazało się, że napastnikiem jest...
CIĄG DALSZY NASTĄPI
: D
Cudne. Ciekawe czy Kiba jakoś ją dopadł. A może to Deidara. No nic. Czekam na następny rozdział i śle wenę.
OdpowiedzUsuń