poniedziałek, 14 lipca 2014

Ohayo!

Przepraszam za moją nieobecność, ale dużo się ostatnio dzieje w moim życiu. 
Obiecuję, że dodam nowy rozdział jak tylko znajdę wolną chwilę.
Czekajcie cierpliwie!
:*

sobota, 26 kwietnia 2014

2. -Spotkałem anioła.

-Spotkałem anioła - szepnął Gaara przez sen.
Itachi pomyślał, że coś mu się przyśniło. Gaara nagle odzyskał przytomność.
- Gdzie jest ten anioł?- zapytał żywo- ona uratowała mi życie.
Itachi stał zmieszany i nie wiedział o co mu chodzi. Nagle ktoś zapukał do drzwi... To była Hinata.
Gaara wesoło krzyknął:
- To ten anioł!
Itachi zrobił zdziwioną minę, Hinata zrobiła się cała czerwona.
- Nie sądzę żebym była aniołem- odpowiedziała nieśmiało dziewczyna.
- Ależ to Ty, przecież uratowałaś mi życie.
- Co? Nie... to nie ja. To Itachi Cię uratował. Ja tylko byłam wtedy z nim.
- Ach tak, w takim razie dziękuję Itachi - powiedział, a w głębi duszy pomyślał, że ona nadal jest dla niego jak anioł. Taka niewinna, słodka, urocza i piękna zarazem.
- Czułem, że to mój obowiązek - odpowiedział Itachi. - W każdym razie skoro wszystko z Tobą w porządku to będę się zbierał. Mam do załatwienia parę spraw. Trzymaj się Gaara, do zobaczenia Hinata - uśmiechnął się i wyszedł.
Białooka znów pomyślała o jego słowach "DO ZOBACZENIA" ciekawe co tak naprawdę miał na myśli...
- Hinata - powiedział ledwie słyszalnym głosem czerwonowłosy - czemu przyszłaś mnie odwiedzić?
Hinata zarumieniła się, po czym odpowiedziała - No wiesz... to ja i Itachi Cię znaleźliśmy, więc pomyślałam, że powinnam zobaczyć co u Ciebie... po prostu nie dałoby mi to spokoju, musiałam przyjść. Cieszę się, że już lepiej się czujesz. Pani Tsunade powiedziała, że gdyby nikt Cię nie znalazł prawdopodobnie wykrwawiłbyś się na śmierć. To była dość głęboka rana i zanim by się zasklepiła już dawno byś się wykrwawił.
- Nawet nie wiesz jaki jestem wam wdzięczny - rzekł.
- Właśnie Gaara... wiesz kto Ci to zrobił?- zapytała białooka.
- Nie pamiętam dokładnie twarzy, wiem, że to był jakiś chłopak, miał jasne włosy... a! i były one całkiem długie... Więcej nie mogę sobie przypomnieć.
Ciekawe kto to mógł być, pomyślała Hinata...
- Gaara, niestety muszę już iść. Zdrowiej szybko.
- Jeśli musisz... w takim razie odwiedź mnie jeszcze jak będziesz miała czas.
Hinata zarumieniła się i obdarzyła chłopaka szczerym i ciepłym uśmiechem, następnie wyszła. Tak naprawdę Hinata nie musiała nigdzie iść, to była wymówka. Czuła się skrępowana obecnością czerwonowłosego, dlatego nie chciała dłużej tam przebywać. W drodze do domu białooka przypadkowo spotkała się z Sakurą.
- O, cześć Hinata! Dobrze, że Cię widzę. Nasz ostatni wypad nad jezioro nie należał do udanych, więc zapraszam Cię na ognisko. Mam nadzieję, że przyjdziesz. Spotykamy się wszyscy przy głównej bramie wioski o 19.00 - rzuciła niemal jednym tchem zielonooka.
- Muszę zapytać ojca, ale myślę, że mi pozwoli, w końcu są wakacje. A kto będzie?
- Tego dowiesz się na miejscu! Niespodzianka - odpowiedziała podniecona Sakura.
- No dobrze niech to będzie niespodzianka. Więc do zobaczenia. Mam nadzieję. Dziękuję za zaproszenia.
Hinata uśmiechnęła się.
- Aaa właśnie! O jedzenie i picie nie musisz się martwić, wszystkim zajmie się Naruto.
Naruto-kun... pomyślała Hinata... on też będzie... Może wreszcie spojrzy na mnie inaczej...
- Dobrze - uśmiechnęła się białooka
- Do zobaczenia Hinata, tylko się nie spóźnij!
- Postaram się.
Każda z dziewczyn poszła w swoją staronę. Gdy Hinata była już w swoim pokoju zegar wskazywał godzinę 17.00. Ojej już tylko dwie godziny- pomyślała Hinata. Nagle zrobiła zszokowaną minę jakby coś sobie przypomniała. - Przecież zapomniałam zapytać ojca o pozwolenie! Biegiem wyskoczyła ze swojego pokoju i popędziła do ojca. Hinata dotarła do gabinetu swego ojca i z lekką zadyszką w głosie zapytała:
- Tatusiu! Dzisiaj Sakura urządza ognisko. Zaprosiła mnie i przyszłam się zapytać czy mogę iść. - zrobiła skruszona, słodką minkę.
- Hmm... Pod warunkiem, że wrócisz najpóźniej o 2 w nocy i nie będziesz piła alkoholu - oznajmił.
- Jasna sprawa - rzuciła wesoło dziewczyna po czym wybiegła przygotowywać się na ognisko. Ojciec uśmiechnął się do niej ciepło.
***
- O nie! Za dziesięć minut 19, a ja jeszcze nie wyszłam z domu! - krzyknęła Hinata, po czym biegiem rzuciła się do wyjścia. Wybiegając z bramy nie patrzyła pod nogi i uderzyła w coś twardego... To był Sasuke Uchiha. Przewrócili się oboje na ziemię. Pierś Hinaty delikatnie uciskała twarz młodego Uchihy. Zawstydzona dziewczyna w mgnieniu  oka wstała. Chłopak też się zaczerwienił i zapytał:
- Hinata, nic Ci nie jest? Powinnaś być bardziej ostrożna.
- Przepraszam.... - rzuciła szybko i nieśmiale - nic mi ni jest.
Oboje stali chwilę zmieszani i nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Wtem Itachi pojawił się nie wiadomo skąd i objął oboje ramieniem.
- To ruszamy na ognisko, w drogę!- krzyknął wesoło.
Zdziwieni, posłuchali Itachiego i razem ruszyli w drogę, dzięki czemu cała ta napięta atmosfera znikła i oboje już nie pamiętali co zaszło.
Przy głównej bramie stali już wszyscy, czekali tylko na zbliżającą się trójkę. Kiedy wszyscy byli w komplecie ruszyli w drogę. Idąc do wyznaczonego miejsca rozmawiali i śmiali się radośnie. Kiba zaczął się dziwnie zachowywać. Nie odstępował Hinaty nawet o krok. Może dlatego, że białooka wyglądała naprawdę pięknie. Założyła delikatną i skromną białą sukienkę, podkreśliła usta błyszczykiem i zaplotła włosy w warkocz na lewy bok. Każdy zauważył tą minimalną zmianę i każdemu to zmiana bardzo się podobała. Nawet Naruto to zauważył i zaczął z ciekawością przyglądać się dziewczynie.
***
Po 25 minutach doszli ma miejsce. Wszystko było gotowe: ławeczki, stolik, drewno. Wystarczyło tylko rozpalić ognisko, ale była jeszcze wczesna pora (19:27) i nie było jeszcze ciemno, więc postanowili trochę poczekać i zajęli się pogaduchami Kiba dosiadł się do Hinaty, Naruto do Sakury, Ino do Saia. Choji i Shikamaru rozmawiali o jakimś ekstra samochodzie, Tenten i Neji zajęli się sobą, Shino siedział sam, a bracia Uchiha przyglądali się temu wszystkiemu z dystansu. Głównie obserwowali Hinatę, lecz udawali, że wcale nie interesują się jej osobą, zmieniając nagle kierunek wzroku, kiedy ta spojrzała się na nich. 
Minęła już godzina odkąd dotarli w to miejsce, lecz nikt nie zauważył, że się ściemniło, każdy był pochłonięty w rozmowie. Nagle Shino przerwał te rozmowy:
- Myślę, że już odpowiednia pora, aby rozpalić ognisko, a dlaczego? Bo słońce zaszło już wystarczająco nisko.
Wszyscy umilkli i zaczęli patrzeć się na chłopaka, po czym Ino krzyknęła:
- Dobry pomysł! Masz rację Shino.
Bracia Uchiha zaoferowali swoją pomoc. Zawsze to oni rozpalali ogniska. Można to było nazwać swego rodzaju  tradycją. Po chwili ognisko było już rozpalone. Wszyscy usiedli wokół niego i zaczęli smażyć kiełbaski. Oczywiście bez alkoholu się nie obeszło. Hinata na początku nie chciała pić, ale pod presją jaką wywierał na niej Kiba zgodziła się na jedno piwo. Minęło już pół godziny i Kiba kończył drugie piwo. Zachciało mi si siusiu, więc oddalił się, aby spokojnie oddać mocz. Itachi poszedł za nim...
- Hej Kiba... to chyba torochę niegrzeczne, zmuszać dziewczynę do picia alkoholu- powiedział.
- Może tak, może nie. Dla mnie najważniejsze są korzyści. Hinata to niezła laska... mam na nią ochotę od dłuższego czasu. A alkohol pomoże jej trochę wyluzować. Liczę na coś dzisiejszego wieczoru.... Nie dokończył... nagle poczuł silny ból i przewrócił się.
Itachi nie mogąc słuchać jego bredni, przywalił chłopakowi w twarz.
- Co Ty wyprawiasz Itachi?! - krzyknął zaskoczony Kiba.
- Zasłużyłeś na to. Zachowujesz się jak śmieć. Jak możesz tak traktować Hinatę. Ona zasługuje na kogoś znacznie lepszego niż Ty!
- Hmm... czyżbyś miał na myśli  siebie? - zapytał Kiba.
- Nie twój interes. Wracam do reszty.
Itachi powoli oddalał się od Kiby, nagle odwrócił się i dodał:
- A! i trzymaj łapska z daleka od Hinaty.
Kiba nic mu nie odpowiedział. Uderzył pięścią w drzewo i poszedł w stronę ogniska. Był zaskoczony, kiedy zobaczył, że Itachi dosiadł się do Hinaty. Poczuł, że jego szansa minęła. Usiadł koło Shino, i wziął kolejne piwo, próbując zapić smutki. 
***
Czas płynął nieubłaganie szybko, zapewne dlatego, że wszyscy dobrze się bawili. Tenten poszła do domu. Neji jako dżentelmen odprowadził ją. Ino z Saiem również się ulotnili, podobnie jak Shikamaru i Sakura, którzy poszli razem ze względu na to, że mieszkają blisko siebie. Hinata również musiała iść. Niestety nikt nie mógł jej odprowadzić... Bracie Uchiha gasili ognisko i sprzątali rozrzucone butelki. Naruto razem z Chojim prowadzili Kibę, gdyż ten upił się niesamowicie. Hinata pożegnała się ze wszystkimi i ruszyła w stronę domu. Szła przez las, podziwiając piękno księżyca i gwiazd. Nagle usłyszała, że ktoś za nią idzie. Przestraszyła się, nie wiedziała co zrobić. Czuła, że ta osoba się zbliża. Białooka stała jak sparaliżowana. Przemogła się i zaczęła iść szybkim krokiem... na próżno. Silnym pociągnięciem nieznajomy przewrócił Hinatę na plecy. Zaczął się do niej dobierać...
- Aaaa! Zostaw mnie. Czego chcesz? Ratuunku! Błagam, niech mi ktoś pomoże - krzyczała Białooka ze łzami w oczach. Okazało się, że napastnikiem jest...
CIĄG DALSZY NASTĄPI
: D

sobota, 22 lutego 2014

Ohayo! ^^

Chcecie kolejną część opowiadania?
Chcecie się dowiedzieć co powie Gaara?
Hmmm ... jeśli tak to komentujcie!! 
Chcę wiedzieć czy mam dla kogo publikować. Hihi ^^
Czeeeeekam! ^^


wtorek, 18 lutego 2014

1. Wakacyjny dzień, czyżby ItaHina?

Witam!

Dzisiaj pierwszy rozdział historii miłosnej Hinaty Hyugi!

Mhm. Zaplanowałam to sobie tak: będzie wiele wątków dotyczących miłości i przez dłuższy czas nie będziecie wiedzieć z kim tak naprawdę będzie Hinata i czy wgl z kimś będzie.
To teraz tak możliwymi parami będą : NaruHina, SasuHina, ItaHina, KibaHina, GaaHina lub DeiHina.
Ja już wiem jak to się zakończy, jeżeli jesteście ciekawi to czytajcie moje opowiadania!
_____________________________

Był ciepły wakacyjny dzień, Hinata szła ulicami Konohy patrząc się na niezwykle piękne tego dnia niebo. Nie zauważała ludzi na ulicach, była zamyślona, przebywała teraz we własnym świecie do którego nikt nie miał wstępu. Myślała o Naruto i o tym, że jednak nigdy nie zdobędzie jego serca...oraz wspominała spotkanie z przystojnym brunetem. A to wszystko przez pewną sytuację, która miała miejsce wczoraj. 
Młodzież Konohy wybrała się wspólnie  na pobliskie jezioro, aby się rozerwać. Był tam Naruto jak również Sakura, Ino, Tenten, Neji i Kiba. Hinata na początku była zachwycona, że będzie mogła spędzić trochę czasu z Naruto, jednak nie było jej to dane... 
Postanowili zagrać w siatkę na małej plaży obok jeziora. Dobrali się w drużyny: dziewczyny vs. chłopaki, a ponieważ  chłopcy uważali, że na pewno wygrają pozwolili dziewczynom grać we 4. Rozpoczął się mecz. Obu drużynom szło dobrze, aż do pewnego momentu... Kiba chcąc zrobić wrażenie na dziewczynach z całej siły ściął piłkę, która niefortunnie uderzyła Sakurę w głowę, po czym odbiła się od niej i Hinata również oberwała. Sakura tracąc równowagę przypadkowo uderzyła Hinatę  w nos, więc biało oka oberwała  podwójnie, po czym obie wylądowały na piasku. Ino i Tenten nie mogły powstrzymać się od śmiechu, Kiba zrobił skruszoną minę, a Neji tylko się uśmiechnął. Naruto zareagował zupełnie inaczej,  szybko podbiegł do Sakury.
- Sakura, nic Ci nie jest?- zapytał zaniepokojony.
- Nie, Naruto jedynie boli mnie głowa- powiedziała Sakura.
- Zaniosę Cię do szpitala, może to wstrząs mózgu!
- Nie przesadzaj, to nic takiego - rzuciła Sakura niemal szeptem, po czym zaczęła tracić kontakt z otoczeniem.
Zemdlała....
Naruto wziął ją na ręce i nie patrząc na resztę pobiegł do szpitala. Hinata przyglądała się tej sytuacji niemal ze łzami w oczach... nagle poczuła, że coś kapie jej z nosa... krew spływała wolno po jej małej twarzyczce... czuła się porzucona, Chwilę potem ktoś złapał ją za ramię.
- Chcesz chusteczkę? - zapytał brunet.
Hinata odwróciła się nerwowo, nie wiedziała czyj to głos. Była wielce zdziwiona, kiedy zobaczyła jego twarz.... to był.... Itachi Uchiha.
- Tak, dziękuje - powiedziała nieśmiało biało oka lekko się czerwieniąc.
Zastanawiała się skąd on się tu wziął i od razu miała lepszy humor, ponieważ ktoś jej pomógł.
- Nie ma za co - rzekł Itachi - Musiałem pomóc damie w oprsji.
Hinata spaliła całkowitego buraka po czym uśmiechnęła się do Uchihy. Po paru minutach krew przestała jej lecieć. Itachi zadowolony zaprosił wszystkich na lody. Szczęśliwa grupka poszła ochoczo do lodziarni. Każdy dostał po dwie gałki lodów.
- Jej, muszę już iść - rzucił szybko Kiba - miałem pomóc mamie wykąpać nasze psy.
- Dobrze się składa, też muszę iść - powiedziała Tenten- Akurat idziemy w tę samą stronę.
- Chwila, chwila - przerwała Ino - dołączam się do Was.
- Naprawdę musicie już iść? - zapytała smutno Hinata - myślałam, że jeszcze gdzieś się przejdziemy.
- Niestety czas goni, ja też muszę spadać panienko Hinato - powiedział Neji - zobaczymy się jutro. Twój ojciec miał  do mnie jakąś sprawę.
- Do zobaczenia Hinata, Itachi - rzucili wszyscy na raz, po czym wyszli.
Hinata została sama z Itachim i kompletnie nie wiedziała o czym z Nim rozmawiać. Itachi widząc zakłopotanie na twarzy Hinaty przejął inicjatywę.
- Hinato, chciałaś się gdzieś przejść, prawda? Więc może pójdziemy do parku? - zaproponował brunet.
Hinata była niezwykle zaskoczona propozycją Itachiego, niewiele myśląc zgodziła się. Po 15 minutach spacerku byli już w parku, przez całą drogę milczeli, ale ta cisza nie była krępująca, wręcz przeciwnie. Park wyglądał niezwykle pięknie tego dnia: kolorowe kwiaty kwitły wokół, motyle latały dookoła a ciszę przerywał piękny śpiew ptaków. Wreszcie Itachi przerwał tą ciszę.
- Hinata, pewnie byłaś zaskoczona moja propozycją...- przerwał na chwilę, po czym kontynuował - po prostu nie mogłem zostawić Cię samej po tym jak Naruto zaopiekował się jedynie tą różowowłosą dziewczyną, widziałem jaka byłaś smutna.
Hinata zaczerwieniła się ... zaczęła  rozmyślać... rożowowłosa dziewczyna... czy Itachi nie zna jej imienia? Skąd więc zna moje? Uśmiechnęła się na tę myśl.
- Jesteś bardzo miły Itachi... nigdy z Tobą nie rozmawiałam, wiec rzeczywiście byłam bardzo zaskoczona Twoją pomocą... Dziękuję, dzięki Tobie poczułam się lepiej... Ale zastanawiam się skąd wiesz kim jestem, rzadko przebywasz w wiosce... chyba nie za bardzo znasz osoby  z mojego wieku...
Itachi zaskoczony długą wypowiedzią dziewczyny i jej treścią zarumienił się nieznacznie po czym odpowiedział.
- Jesteś z klanu Hyuga, to bardzo charakterystyczny klan, trochę o Tobie słyszałem - rzekł... i dodał - Widzę, że też trochę o mnie wiesz....
Hinata popatrzyła na Itachiego zawstydzona...
- Twój klan również jest sławny w wiosce, a z resztą Twój brat czasami o Tobie wspomina - odpowiedziała.
 - Teraz rozumiem - zamyślił się ... - Nie chcę Cię już dłużej zatrzymywać. Na pewno masz już swoje plany... Pozwól, że odprowadzę Cię do domu.
Hnata uśmiechnęła się wesoło, tak, że uśmiech rozświetlił całą jej twarz. Wyglądała niezwykle uroczo.
- Dziękuję Itachi. Chętnie skorzystam z Twojej propozycji - odpowiedziała lekko zawstydzona.
- Dobrze, więc chodźmy!
Szli wolno podziwiając piękno natury, wsłuchiwali się w śpiew ptaków.... Potem zaczęli rozmawiać ... o głupotach. Dobrze się razem czuli, gdy nagle coś przeszkodziło im tuż obok domu Hinaty... Nie wierzyli własnym oczom...
Na ulicy leżał nieprzytomny czerwonowłosy chłopak w kałuży krwi. Itachi i Hinata niewiele myśląc podbiegli sprawdzić czy żyje. Na szczęście oddychał, choć bardzo słabo.
- Hinato, idź do domu, ja zajmę się tym chłopakiem, zaniosę go do szpitala, Ty się nie przejmuj - powiedział stanowczo brunet. 
- Itachi... ja ... ja znam tego chłopaka.. to Gaara, też chcę mu pomóc - powiedziała zaniepokojona dziewczyna.
- Gaara? Chyba kojarzę. Ale co on tu robi? Przecież mieszka  w innej wiosce, o ile się nie mylę.
- Masz rację. Nie wiem co mogło go tutaj sprowadzić...- powiedziała biało oka.
Chłopak nagle odzyskał przytomność, popatrzył się na Hinatę, po czym znów zemdlał... Itachi wziął go na plecy i ruszył w stronę szpitala.
- Nie mamy czasu do stracenia Hinato - rzekł - tu waży się jego życie, każda minuta zwłoki może być dla niego wyrokiem śmierci. Ja idę, Ty zostajesz tak będzie szybciej. Dziękuję za miły dzień. Do zobaczenia.
- No dobrze - powiedziała smutno - również Ci dziękuję. Zaopiekuj się Gaarą. 
-  Oczywiście!
Itachi coraz bardziej się oddalał, a Hinata patrzyła na niego i uśmiechała się ... pomyślała:
- Czy On powiedział "DO ZOBACZENIA" ? Co to może znaczyć.... czy powiedział to odruchowo, czy może jednak chciałby się ze mną zobaczyć... - pomachała głową jakby chciała pozbyć się tej myśli. Weszła do domu.
Tak właśnie to wydarzyło się wczoraj. Teraz Hinata rozmyślała nad tym wszystkim i kompletnie nie mogła uwierzyć, ze to wszystko stało się na prawdę. Jednak spacer Hinaty nie był bezcelowy... Kierowała się do szpitala odwiedzić Gaarę i zobaczyć czy wszystko z Nim w porządku.
Gaara leżał sam w szpitalnym pokoju. Nagle do jego sali wszedł Itachi, chciał sprawdzić jak się ma poszkodowany. Brunet popatrzył na czerwonowłosego, wyglądał całkiem sympatycznie, do czasu, aż ból nie ukazał się na jego twarzy. Zaczął stękać... nagle bóle ustały. Uśmiechnął się i powiedział...


__________________
Kolejna część ukaże się za parę dni!
Od razu przepraszam za wszystkie błędy!
Czekam na komentarze!
Chcę wiedzieć co myślicie o mojej "twórczości" ... nie wiem czy moje pisanie ma sens. :D

poniedziałek, 17 lutego 2014

Witajcie!

Ohayo!

Założyłam tego bloga, aby dzielić się z innymi moją bujną wyobraźnią dotyczącą (czasami dziwnych) par z anime!

Mhm. 

Pierwsze dzieło będzie dotyczyło Hinaty Hyugi z anime "Naruto" 
Myślę, że będzie miało około 23 rozdziałów.
Na razie napisałam 2.
Niedługo je opublikuję! 



Dzięki! Pa. ^^